Rozdział 1
Dryń Dryń już 7:00 znowu się spóźnię do pracy na szczęście pracowałam u swojej cioci to miałam dobrze,wstałam i poszłam pod prysznic zrobiłam makijaż ubrałam się w http://img.szafa.pl/ubrania/1/015843753/1377604966/jesienna-stylizacja.jpg poszłam do kuchni wziełam jabłko i wyszłam z domu do pracy miałam blisko więc szłam pieszo,po paru minutach doszłam do piekarni.
- Hej ciociu sorki za spóźnienie autobus mi uciekł - ucałowałam ciocie
- A nic się nie stało idź się przebrać i do pracy a ja idę do domu tak za dwie godzinki będę.
- Dobrze. już lecę - poszłam ubrać uniform i poszłam za kasę. Dzisiaj był bardzo mały ruch więc sobie siedziałam i czytałam lekturę nawet nie zauważyłam że stoi klient.
- Ciekawa książka - powiedział jakiś chłopak.
- Co co przepraszam nie zauważyłam cię naprawdę.
- Nie nic się nie stało i co ciekawa książka???-chłopak był naprawdę bardzo miły i był bardzo ładny.
- Tak może być... co panu podać.
- 20 bułek i nie pan jestem Zayn
- Okej ja jestem Winter - dałam chłopakowi bułki
- Ooo ładne imię do ładnej dziewczyny - na te słowa się zarumieniłam
- Dobra ja lecę paa.
- Na razie
Oczami Zayna
Wyszedłem z piekarni tam już czekali na mnie chłopacy.
- kupiłeś coś do jedzenia - oczywiście ciągle głodny Niall.
- Tak masz, to co jedziemy do domu.
- nie mamy zadanie do zrobienia - powiedział Harry
- jakie ??
- Jakaś babka pożyczyła od szefa pieniądze i powiedziała że niema mamy przeszukać jej dom i jak będzie coś cennego to mamy wziąć, ale musimy się pospieszyć.
- No dobra to jedziemy dalej. - po pół godzinie byliśmy już pod domem, ubraliśmy kominiarki i po cichu weszliśmy do domu szukaliśmy czegoś cennego.
- Harry tutaj nic nie ma
- No najwidoczniej mówiła prawdę.
- Uuuu paczcie - Luis pokazał nam naszyjnik z brylantami był piękny.
- Co się tu dzieje.
- Harry przecież nikogo nie miało tu być.
- stać bo wezwę policje zostawcie ten naszyjnik to jest mojej wnuczki - usłyszałem huk i widziałem jak kobieta upada na ziemie.
-Harry coś ty zrobił nie miałeś zabijać - krzyczałem wkurzony na Harrego
- Dobra spadamy bo gliny przyjadą zaraz, spadamy - wzieliśmy naszyjnik i uciekliśmy z mieszkania pojechaliśmy do naszego domu.
Oczami Winter
- Harry tutaj nic nie ma
- No najwidoczniej mówiła prawdę.
- Uuuu paczcie - Luis pokazał nam naszyjnik z brylantami był piękny.
- Co się tu dzieje.
- Harry przecież nikogo nie miało tu być.
- stać bo wezwę policje zostawcie ten naszyjnik to jest mojej wnuczki - usłyszałem huk i widziałem jak kobieta upada na ziemie.
-Harry coś ty zrobił nie miałeś zabijać - krzyczałem wkurzony na Harrego
- Dobra spadamy bo gliny przyjadą zaraz, spadamy - wzieliśmy naszyjnik i uciekliśmy z mieszkania pojechaliśmy do naszego domu.
Oczami Winter
Cioci jeszcze nie było więc siedziałam sama w piekarni ruchu też ni było chciałam zamknąć piekarnie wcześniej dryń dryń zadzwonił do mnie telefon.
- Halo
- Dzień dobry czy rozmawiam z panią Winter Colin
- Tak a co się stało
- Pani ciocia dzisiaj dzisiaj została postrzelona i przykro mi bardzo ale nie dało się jej uratować. To co usłyszałam było okropne miałam łzy w oczach jak ktoś mógł ją postrzelić jak mogli zamknęłam piekarnie i pobiegłam do parku usiadłam na ławce i płakałam nie mogłam się powstrzymać cały czas myślałam kto jej mógł takie coś zrobić.
Oczami Zayna
Po skończonej robocie poszedłem się przejść chodziłem po parku i zauważyłem siedzącą na ławce Winter postanowiłem do niej podejść.
- Hej Winter - gdy zobaczyłem jej twarz ciekawiło mnie co się stało była blada i cały czas płakała.
- Hej mała co się stało.
- B..o b..o bo ktoś napadł na dom i i i postrzelił moją c..c..ciocie
- Co ja to to była jej ciocia Harry postrzelił jej ciocie jak ja mogłem brać w tym udział, muszę ją chronić bo znając szefa będzie chciał jej się pozbyć.
- Hej mała uspokój się - próbowałem ją uspokoić ale coś mi nie wyszło.
- Zayn nie rozumiesz moja ciocia nie żyje zabili ją co ja teraz zrobię.
- Spokojnie ja ci pomogę.
- Naprawdę Zayn nie musisz
- Ale ja chcę muszę - muszę jej pomóc za to co zrobiłem
- No dobra ja muszę już iść paa Zayn
- odprowadzić cię.
- Nie trzeba pa.
byłem zły na Harrego za to co zrobił, muszę jej o tym powiedzieć nie okłamię jej.
No to jest pierwszy rozdział mam nadzieje że wam się podoba ;)))
\
- Hej Winter - gdy zobaczyłem jej twarz ciekawiło mnie co się stało była blada i cały czas płakała.
- Hej mała co się stało.
- B..o b..o bo ktoś napadł na dom i i i postrzelił moją c..c..ciocie
- Co ja to to była jej ciocia Harry postrzelił jej ciocie jak ja mogłem brać w tym udział, muszę ją chronić bo znając szefa będzie chciał jej się pozbyć.
- Hej mała uspokój się - próbowałem ją uspokoić ale coś mi nie wyszło.
- Zayn nie rozumiesz moja ciocia nie żyje zabili ją co ja teraz zrobię.
- Spokojnie ja ci pomogę.
- Naprawdę Zayn nie musisz
- Ale ja chcę muszę - muszę jej pomóc za to co zrobiłem
- No dobra ja muszę już iść paa Zayn
- odprowadzić cię.
- Nie trzeba pa.
byłem zły na Harrego za to co zrobił, muszę jej o tym powiedzieć nie okłamię jej.
No to jest pierwszy rozdział mam nadzieje że wam się podoba ;)))
\
